Do czasu transformacji funkcjonowanie w Polsce funduszy inwestycyjnych było czystą abstrakcją. Peerelowskiemu krajowi nie zależało na wprowadzaniu na rynek finansowy zachodnich wzorców. Zresztą nadwyżek finansowych Polacy mieli wówczas tyle co kot napłakał, więc inwestowali najczęściej w książeczki oszczędnościowe, bądź w najlepszym przypadku w lokaty bankowe. Dopiero po transformacji polityczno- gospodarczej przełomu lat 80/90 możliwa była zmiana ustawy regulującej obrót papierami wartościowymi, która dała podstawy prawne do tworzenia funduszy inwestycyjnych. Przez wiele lat tfi, czyli towarzystwa funduszy inwestycyjnych znane były w Polsce tylko „z widzenia” , teraz mogły już legalnie funkcjonować. Pierwsze w Polsce tfi, powstało w 1992 roku i zarządzało funduszem powierniczym oraz zajmowało się sprzedażą jego jednostek. Dopiero trzy lata później, a więc w 1995 roku powstało drugie tfi – korona – towarzystwo funduszy powierniczych sa., do dzisiaj funkcjonujące pod nazwą union investment tfi sa. Jednakże dopiero ustawa o funduszach inwestycyjnych z 1997 roku pozwoliła na rozszerzenie znaczenia i działalności tfi.
- Dzisiaj na naszym rynku finansowym funkcjonuje już grubo ponad 100 przeróżnego rodzaju funduszy inwestycyjnych: fundusze otwarte, zamknięte, fundusze akcji, fundusze zrównoważone, parasolowe, hybrydowe, stabilnego wzrostu itd. Fundusze akcji jak wiadomo przynoszą inwestorom największy zysk, ale są też najbardziej ryzykowne. Można na nich wiele zarobić, ale i wiele stracić. Początkujący inwestorzy powinni zaczynać swoje inwestowanie od funduszy bardziej bezpiecznych, jak chociażby fundusze stabilnego wzrostu, hybrydowe czy parasolowe. Tak zwani poważni inwestorzy nie splamią sobie rąk hybrydami czy parasolami, dla nich liczą się tylko fundusze akcji – twierdzi specjalista od rynku funduszy inwestycyjnych.
Inwestowanie na rynku funduszy inwestycyjnych nie jest łatwe, wiedzą to tfi, ale wielu inwestorów zaczyna już brać sprawy w swoje ręce. To znaczy wycofują swoje pieniądze z tfi i zaczynają działać na własną ręku. Trzeba bowiem wiedzieć, że zarządzanie funduszami w Polsce należy do jednych z najbardziej kosztownych w krajach unijnych.
- Po co mam napełniać forsą kieszenie zarządzającym funduszami, skoro mogę sam to robić. Moje pieniądze, moje ryzyko, ale i mój zysk, z którym nie muszę się dzielić z panami w krawacikach – przekonuje jeden z inwestorów.
W TFI czy samodzielnie
Loading...